Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest So sie 17, 2019 5:16 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt kwi 16, 2019 11:24 am 
Kombatant

Dołączył(a): Wt mar 10, 2009 2:07 pm
Posty: 542
Lokalizacja: Szczaksa Riwiera
Po chwili przerwy, wracamy w Alpy. Tym razem długo wyczekiwane (przeze mnie) Alpy Otztalskie są terenem naszego działania. Po części pętla O'Connora, po części inwencja własna, po części możliwości noclegowe spowodowały, że opracowaliśmy w forumowym Łorzełkiem całkiem ciekawy wariant turowania w zachodniej części tego regionu.

dzień 0. Zdecydowaliśmy się na komfort. Przynajmniej na początku. Z Polski ruszamy wcześnie tak, aby o 15 zaparkować w Vent, a właściwie przysiółku tej wioski - Rofen. Zaletą jest to, że mamy trochę bliżej do Hochjoch Hospiz, no i potem, po akcji nie musimy mulić po płaskim. Mamy rezerwację tylko na dwie noce - do piątku. Na początek dojście do schroniska Hospiz - droga Cyprian-Granbichler-Weg to stromy trawers, który może budzić obawy. Szczególnie 800-set metrowy odcinek jest szczególnie "lufiasty". A popołudniowy już zmrożony śnieg łatwo "ciągnie w dół". Trzeba uważać.
Droga zajmuje jakieś 2,5h.

Obrazek

Obrazek

dzień 1. Weisskugel (Palla Bianca) - nazwy dwujęzyczne, bo to już granica włosko-austriacka. Trudności niewielkie. Jedyną trudnością jest długa dolina ponad 10km mozolnego podejścia. Sporo ludzi dołącza z boku gdzieś w połowie podejścia - przychodzą, a właściwie zjeżdżają od strony Rofenbergkopfe, za którymi znajduje się schronisko Schöne Aussicht Ht (Bellavista), a niżej Maso Corto. Większa część drogi na Weisskugel wiedzie lodowcem Hintereisferner.

Obrazek

Obrazek


Pod szczytem robimy depo. Ostatni odcinek to kilkudziesięciometrowa grań. Podstawowe umiejętności wspinaczkowej wystarczą, aby znaleźć się przy krzyżu.

Obrazek

Obrazek

Czas na zjazd. Normalnie, żjeżdża się drogą podejśca. Czyli najpierw na zachód, łukiem do przełęczy Hintereisjoch i dalej na lodowiec. Normalnie. Ale kolega Łorzełek lubi zjeżdżać nienormalnie. Wypatrzył sobie on tą wschodnią ścianę i ... "To co? może zjedziemy tą ścianą? Wygląda dobrze.:)"

Obrazek

Podczas, gdy tłumy pojechały na około, ruszyliśmy zabaczyć, jak dobrze na tej ścianie jest.

Obrazek

Początek bardzo stromy, ale na szczęście przeginało się już jakieś 50m poniżej. Śnieg super do zjazdu, niedotknięty promieniami słonecznymi, blisko prawej krawędzi dawał poczucie bezpiecznej jazdy.

Obrazek

Obrazek

Zresztą ten poniżej oferował rówież całkiem przyjemną jazdę.

Obrazek

W dalszej części, lodowiec łagodnie schodzi w dół, to i jazda jest spokojniejsza, można delikatnie płynąć w stronę schroniska. Niestety, na koniec czeka nas podejście pod schronisko. No cóż taki to ich urok.

dzień 2. Dziś musimy wziąć ze sobą cały majdan i podążyć w kierunku Kesselwandjoch. Majdan, bo wiedząc, że regularne noclegi mamy do soboty zaplanowaliśmy ostatni nocleg w winterraumie. Miało by Breslauer Ht, ale tak jakoś się nie składało. Za to poskładało się potem:)
Normalnie idzie się - zgodnie z O'Connorem na FLuchtkogel i dalej do Vernagt Ht. Normalnie. My postanowiliśmy urozmaicić sobie wędrówkę i zakopaliśmy zbędny sprzęt na środku lodowca Gepatschferner i skierowaliśmy się w stronę Weissseespitze. Ooo to tylko 5km... Ło matko, niekończąca się wędrówka. Góra, dół, trawers, znowu górka i w dół. Gdy szczyt (właściwie bałucha) był w zasięgu ręki i już wydawało się, że jesteśmy na miejscu to - tak, wydawało się... Przełamanie terenu, w dół i znowu mozolnie w górę. Łorzełek torował, a ja wolałem patrzeć na jego plecak, niż na "nieżbliżający się" wierzchłek.

Wikipedia mówi, że lodowiec Gepatschferner to drugi po Pasterze lodowiec Austrii. Ale spotkany Tyrolczyk dementuje to, twierdząc, że to własnie Gepatsch jest największy. No, może w międzyczasie Pasterze się już wytopił.

Ciężko dotrzeć na ten szczyt, ale widoki są imponujące.Po jednej stornie szczyty Alp Sztubajskich, po drugiej włoskie i szwajcarskie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazekkr

Zjazd do lodowca - świetny. Potem druga część sagi dreptanie po lodowcu, odkopujemy majdan i wchodzimy na przełęcz Fluchtjoch. Na Fluchtkogel już nie wchodzimy - nie mamy siły. Poza tym jest już późno - 16.00. Zjazd do Vernagt Ht to masakra. Połudnowo-wschodnie wystawy już w cieniu i przebijamy się przez szreń. No, nie jest do dobra pora na zjazd tymi stokami. Ok. 17 dojeżdżamy do Vernagt Ht.

ObrazekDSC00131 by farix farix, auf Flickr

dzień 3. Z Vernagt Ht idzie się na Wildspitze. W tym przypadku podążyliśmy zgodnie z falą i również idziemy na ten najwyższczy szczyt Tyrolu. Ze schroniska niewielkie obniżenie, potem w górę po lodowcu, potem na przełęcz Brochkogeljoch. Tutaj trzeba znowu trochę umiejętności wspinaczkowych, bo ostatnie 20-30 metrów przed przełęczą jest w kominku po skale.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalej znowu lodowiec - górna część Taschachferner. Tutaj dołączają grupy podążające z północy, w tym znaczna część korzystająca z wyciągów z Pitztal i Sölden. Na przełęczy Mitterkarjoch i grani na szczyt panuje prawdziwy jarmark. Cóż się dziwić - sobota, ładna pogoda, wyciągi blisko ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazekkr

Z przełęczy, zamiast na południe do Breslauer Ht, tak jak pierwotnie planowaliśmy, kierujemy się wzdłuż lodowca Taschachferner do Taschach haus. Chatar w Vernagt powiedział, że ten winterraum jest większy i tam będziemy mieć większe szanse na wolną pryczę. Aby tak było, z przełęczy zjeżdzamy bez zbędnej zwłoki, przez co śnieg nie jest jeszcze dobrze odpuszczony i miejscami sprawia kłopot. Ale tragedi nie ma, znajdujemy miejsca z puchem lub firnem (po drugiej stronie). W Taschachhaus jesteśmy przed 2. Niestety, wolnych łóżek nie ma, ale znajdujemy koce i kawałek miejsca na podłodze. Jest dobrze, tym bardziej, ze to jest Winterraum Erste Klasse! Skrzynki z piwem, lemoniadą są swobodnie dostępne za jedyne 3e :)

Obrazekr

Obrazek

Obrazekkr

Obrazek

dzień 4. Niedziela. Dzień powrotu. Musimy dostać się z powrotem do Vent (Rofen). Spośród wielu możliwości wybieramy przejście przez Taschachjoch. Oglądamy okoliczne szczyty, na których - w niedzielny słoneczny dzień - prawie nikogo nie ma. W przeciwieństwie do okolic Wildspitza, tu panuje spokój. Na przełęczy jesteśmy dość wcześnie i mimo, że zjazd mamy na południe - czekamy, aż śnieg odpuści. Zjeżdzamy w okolice Vernagt Ht (trochę poniżej) potem wzdłuż kolejki towarowej i dalej już dobrze udeptanym szlakiem do Rofental. O 15 ruszamy do Polski.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tym oto sposobem zrobiliśmy taką małą pętelkę otztalską, alternatywę dla O'Connora na 4 dni.

Tura z kolegą Flakonem vel. Łorzełek

_________________
pozdr. farix

Pewnego przyjaciela poznasz w niepewnej sytuacji...
zdjęcia na ++ flickrze ++


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz kwi 18, 2019 9:51 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3402
Lokalizacja: Węgierska Górka
ale mi robisz smaki tymi wycieczkami skiturowymi w Alpy :!: W tym sezonie jeszcze nie mogłem ale w przyszłym to już muszę jechać bo mnie chyba poskręca :D
Widoki, trasy i linie zjazdów świetne :shock:
Nieźle ludzi na Wildspitze :shock: też myślałem o tym szczycie właśnie skiturowo. Ale zaciekawił mnie Weisskugel bo myślałem, że tam trudniej będzie.
Na pewno skorzystam z info jak będę się wybierał tam na tury :)

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt kwi 19, 2019 10:52 am 
Kombatant

Dołączył(a): Wt mar 10, 2009 2:07 pm
Posty: 542
Lokalizacja: Szczaksa Riwiera
zephyr napisał(a):
W tym sezonie jeszcze nie mogłem ale w przyszłym to już muszę jechać bo mnie chyba poskręca...

Sezon jeszcze się nie skończył, wiec...

zephyr napisał(a):
Nieźle ludzi na Wildspitze też myślałem o tym szczycie właśnie skiturowo.

Jak chcesz bardziej kameralnie i trudniej to polecam szczyty z drugiej relacji z tego regionu "Skiturowanie - Taschachtal - Alpy Ötztalskie - 30.03-01.04".
Cisza, a trudności całkiem zacne.

zephyr napisał(a):
Ale zaciekawił mnie Weisskugel bo myślałem, że tam trudniej będzie.

No, nie tak łatwo. Wariant, którym zjeżdżaliśmy to przedział 45-50st nachylenia.

zephyr napisał(a):
Na pewno skorzystam z info jak będę się wybierał tam na tury

polecam

_________________
pozdr. farix

Pewnego przyjaciela poznasz w niepewnej sytuacji...
zdjęcia na ++ flickrze ++


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL