Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest Cz sie 22, 2019 1:23 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt wrz 22, 2015 9:38 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3402
Lokalizacja: Węgierska Górka
W zeszłym roku będąc drugi raz w Szwajcarskich Alpach Walijskich postanowiliśmy, że w tym roku podziałamy coś od Włoskiej strony. W planach był rejon Monte Rosy. Urlopy zaklepaliśmy jak zwykle na połowę sierpnia ponieważ zawsze trafiała nam się wtedy bardzo dobra pogoda. Planowanie wyjazdu zajęło nam trochę czasu i pozostało oczekiwanie na prognozy pogody. Niestety były one kiepskie. Zapowiadano spore opady śniegu z oknem pogodowym na dwa dni. Niepocieszeni tym faktem musieliśmy zmienić rejon działania. Na szczęście miałem kilka opcji zapasowych. Zapowiadana prognoza na Wysokie Taury była bardzo dobra więc postanawiamy udać się właśnie w ten rejon. Ustalamy, że idziemy pierwszego dnia na Säuleck a drugiego na Hochalmspitze. Dzwonimy do schroniska zarezerwować nocleg i rozmowa wygląda następująco:
- Hello,
- Giessener Hutte? Do you speak English?
- Yes, and do you speak Polish?
Okazało się, że w schronisku pracuje nasza rodaczka i dalszą rozmowę prowadzimy w ojczystym języku. Oczywiście nie kryjemy zdziwienia tym faktem ;)
Z domu wyjeżdżamy ok. 20stej i ok. 5 jesteśmy na parkingu koło zalewu Goskar. Nocny przejazd z Koschach na parking pod zalewem nie należy do przyjemnych. Trzeba pokonać ok. 800m przewyższenia więc w kilku miejscach trzeba jechać na jedynce z uwagi na bardzo stromy podjazd. Na parkingu robimy przepak i jemy śniadanie. Zaczyna się rozjaśniać więc nieśpiesznie ok. 5:45 startujemy z parkingu w stronę schroniska. Doładowane plecaki trochę ostudziły nasz zapał. Idzie się dość ciężko. Na szczęście droga jest krótka i po ok. 1:20godz jesteśmy w schronisku ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na niebie ani chmury więc zapowiada się piękny dzień (do czasu). Robimy przerwę na odpoczynek. Zostawiamy kilka zbędnych rzeczy w schronisku i ruszamy w stronę przełęczy Lassacher Winkelscharte. Po drodze dochodzi do nas miły pan z Bytomia i już praktycznie całą drogę idziemy razem. Drogowskazy przy schronisku wskazują, że droga na oba interesujące nas szczyty zajmuje ok. 3,5godz. Na podejściu pod przełęcz dopadają mnie objawy udaru cieplnego na skutek panujących od kilku dni upałów. W międzyczasie decydujemy, że dzisiaj idziemy na Hochalmspitze a następnego dnia na Sauleck. Na przełęczy meldujemy się po ok. 1:40godz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I tutaj niestety zauważam, że pogoda zaczyna się psuć :( Chmury szybko napływają z południa i oblegają szczyty od wysokości ok. 2700mnpm. Robimy zatem krótki odpoczynek i ruszamy na Detmolder Grat. Już po kilku minutach dopadają nas chmury i widoczność spada do kilkudziesięciu metrów. Na szczęście droga jest dobrze oznaczona. Czasami przejaśnia się na kilka sekund. W końcu dochodzimy w okolice Winkelspitz. Większość zespołów wyruszyła ze schroniska kilkanaście minut przed nami więc widać ich już na ferracie (przynajmniej nie będziemy stali w korkach). Robimy krótki odpoczynek i przyglądamy się dalszej drodze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na skutek udaru czuje już spore zmęczenie i w dodatku ogarnia mnie niepewność. Schodzimy I-nkowym kominkiem w stronę lodowca. Jeszcze jakieś 2-3 lata temu trasa wiodła sporo wyżej po pochyłych płytach. Przechodzimy nad szczeliną brzeżną i dochodzimy do ferraty. Jest ona wyceniona na „C” z miejscami wspinaczki do „I”. Dla brata jest to pierwsza styczność z ferratami. Idę ostatni i co chwilę muszę robić postój. Szczyt wydaje się niedaleko ale farrata ciągnie mi się strasznie długo. Cały czas myślę tylko o tym aby usiąść już na szczycie. W końcu po ok. 2,5godz od przełęczy stajemy na wierzchołku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jestem tak wykończony, że nawet nie cieszę się, że tutaj jestem. Próbuję coś zjeść dla regeneracji ale nudności skutecznie mi to uniemożliwiają. Widoków brak więc problem z robieniem zdjęć rozwiązany. Po 40min udaje mi się jakoś dojść do siebie. Zaczynamy zejście w stronę Steinerne Mandln. Na początku grań jest łatwa i dość szeroka. Po kilku minutach dochodzimy do pierwszego ubezpieczonego odcinka. Następnie jest kilka nieubezpieczonych fajnych kawałków grani o trudnościach do ok. „I+” :) Potem grań znów się wypłaszcza. W końcu dochodzimy do słynnych wież. Należy zrobić trawers nad szczeliną brzeżną która zrobiła na nas spore wrażenie. W dodatku lina w tym miejscu jest zerwana ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest to niewątpliwie najbardziej emocjonujący odcinek grani. Turyście idącemu za nami spada do szczeliny czekan. Następnie schodzimy na drugą stronę grani i ubezpieczoną drogą schodzimy na szeroką półkę. Tutaj należy ubrać raki i zejść po kilku klamrach po pionowej ścianie na lodowiec. Następnie stromym zejściem schodzimy na koniec lodowca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W drodze do schroniska robimy dłuższy odpoczynek na regenerację sił ponieważ jeszcze mamy spory kawałek drogi do pokonania. Niżej pogoda jest sporo lepsza niż na górze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu dochodzimy do schroniska. Robimy krótki odpoczynek oraz zabieramy rzeczy które zostawiliśmy tutaj rano. Po 12 godz od startu meldujemy się na parkingu. Był to niewątpliwie bardzo męczący dzień. Na nocleg udajemy się do Doblach :)

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL