Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest Cz cze 21, 2018 7:14 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 226 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz maja 09, 2013 11:26 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sty 20, 2008 10:17 pm
Posty: 1253
Lokalizacja: Zdolny Śląsk
w Alpach Chemigawskich jest fajna ferrata: Pidinger Klettersteig

http://youtu.be/6NMR7b277xM

_________________
a do piekła zabiorę wspomnienia.....


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt maja 10, 2013 11:15 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Rybnik / Piding
Przyjemnie :D

Choć przyznam, że ja się polubiłem z górami nie ze względu na adrenalinę przechodzenia ekstremalnych dróg, ale ze względu na samo napawanie się nimi - ich pięknem, naturą, dzikością, ogromem, niebotycznością.
Ja to tak odczuwam, że dla mnie celem jest góra i to wszystko wspaniałe, co spotkam idąc na nią i będąc na niej, a niekoniecznie trudność jej zdobycia. Jeśli ma być trudno, to niech będzie - tego nie zamierzam unikać - ale trudności pozostają dla mnie przeszkodą do pokonania, a nie samym celem.

Dlatego raczej będę planował trasy, by było jak najwyżej, jak najdziczej i jak najniezwyklej, a jak będę się gdzieś przypinał, to po to, by osiągnąć dany szczyt.


Aaale... pewnie kiedyś i jakiejś ferraty skosztuję ;]

Otwierając mapy i widząc ilość oraz ogrom tego wszystkiego, ciągle jestem zadziwiony i niezdecydowany, w którą stronę uderzyć następnym razem. Właściwie to jest jak loteria - który rejon wybrać. Fajne jest to, że chyba każdy wybór jest dobry :D

Ten weekend niestety deszczowy...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So maja 11, 2013 10:45 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Śr sie 24, 2011 3:37 pm
Posty: 262
Lokalizacja: Poznań/Środa Wlkp
A żeby Cię obesrało. Ja tu na nizinach, 172 mnpm jakieś najwyższe, a Ty mi "takie tam".
Nie no luzik, żartowałem. Zazdraszczam rewirów po prostu. Fajnie, że znalazłeś kąt, gdzie możesz realizować swoją pasję.

_________________
Trzeba świrować żeby nie zwariować


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N maja 12, 2013 7:49 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn wrz 01, 2008 8:10 pm
Posty: 4694
amazonka napisał(a):
wybieramy się w te okolice na Bożocielny weekend-znaczy za jakiś miesiąc-konkretnie w Alpy Berchtesgadeńskie


Sorry, nie mogę. Próbowałem się powstrzymać - masz więcej takich określeń? Jak dzieli się według ciebie rok? Oczywiście poza bożonarodzeniowym, wielkanocnym i "bożocielnym" weekendem?

_________________
http://3000.blox.pl/html

"Listy z Ziemi" Twaina: poszukaj, przeczytaj... warto


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N maja 12, 2013 9:42 am 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Rybnik / Piding
yumma napisał(a):
A żeby Cię obesrało. Ja tu na nizinach, 172 mnpm jakieś najwyższe, a Ty mi "takie tam".
Nie no luzik, żartowałem. Zazdraszczam rewirów po prostu. Fajnie, że znalazłeś kąt, gdzie możesz realizować swoją pasję.

Hiehe...
Odense to, rozumiem, Dania? Aajć...

To wiem, co czujesz. Prawie dwa lata mieszkałem w Holandii (najwyższy szczyt 322 m. n. p. m.). Pamiętam, szukało się choć jakiejś namiastki natury - jeździło się na rowerze na jakieś wrzosowiska, odwiedzało skrawki lasów, a te kanały i jeziora, co tam mieli, to na płaskim terenie wydawały się nudne i monotonne. Czasem wybierałem się na dalszą wycieczkę do Belgii, gdzie były troszkę pofałdowane tereny - szło chociaż tam zjechać rowerem z jakiejś górki.
Zadziwiająca była dla mnie miłość Holendrów do rowerów - fakt, w mieście fajnie, szybko i bez parkowania można się wszędzie dostać, ale jaka nuuudna jest jazda po wiecznie płaskim. Używało się tylko jednej przerzutki.

Cieszę się, że to już przeszłość... a teraźniejszość jest już ciekawsza 8)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N maja 12, 2013 10:46 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sty 20, 2008 10:17 pm
Posty: 1253
Lokalizacja: Zdolny Śląsk
Mazio napisał(a):
amazonka napisał(a):
wybieramy się w te okolice na Bożocielny weekend-znaczy za jakiś miesiąc-konkretnie w Alpy Berchtesgadeńskie


Sorry, nie mogę. Próbowałem się powstrzymać - masz więcej takich określeń? Jak dzieli się według ciebie rok? Oczywiście poza bożonarodzeniowym, wielkanocnym i "bożocielnym" weekendem?



ja spróbuję jednak się powstrzymać

_________________
a do piekła zabiorę wspomnienia.....


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 13, 2013 7:16 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn wrz 01, 2008 8:10 pm
Posty: 4694
Masz racje. I ja powinienem byl. Przepraszam.

_________________
http://3000.blox.pl/html

"Listy z Ziemi" Twaina: poszukaj, przeczytaj... warto


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 20, 2013 1:22 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Rybnik / Piding
Seehorn 2321 m n. p. m.
Alpy Berchtesgadeńskie, maj 2013


Weekend - w Niemczech nawet 3-dniowy (2-dniowe Zielone Świątki) - a zatem trzeba wybrać któryś dzień na wycieczkę. Okno ładnej pogody zapowiadane było na sobotę.

Za cel obrałem niejaki Seehorn (2321 m n. p. m.), położony w austriackiej części Alp Berchtesgadeńskich. Analogia między niemiecką a austriacką częścią tych gór wydaje mi się być taka, jak między polską i słowacką częścią Tatr (w Niemczech bogatsza baza turystyczna, gęściej ludzi na szlakach, sami Niemcy przeważają nawet w austriackiej części:) ). Przy czym, myślę, że w niemieckich Alpach nawet w słoneczne dni jest mniej ludzi niż w polskich Tatrach w deszczowych ;)

Za miejsce startu wybrałem malowniczo położony parking Pörlzbach (1095 m n. p. m.), do którego prowadzi świeżo przebudowana serpentyna. Już tam przy nieczynnym parkomacie czekała na mnie informacja, że parking jest nieczynny, gdyż ta droga do schroniska Kallbrunnalm (1462 m n. p. m.) jest zamknięta. Ale stało też tam kilka samochodów, więc uznałem, że trzeba iść zobaczyć, co znaczy nieczynna.

I zobaczyłem:
Obrazek
Było siakieś osuwisko i drogę przysypały kamienie. Ostrzeżenia o zagrożeniu dla życia powodują, że niechętnie decyduję się zawrócić i wybrać inną górę. W drodze powrotnej spotykam jednak podążającego do góry Niemca, który mi powiedział, że nie ma się czego bać - osuwisko było dawno i już w dużej mierze jest uprzątnięte.
A zatem jednak na Seehorn. Trochę wędrowałem z owym Niemcem do góry. Był to 72-letni mężczyzna, który krokiem w żadnym stopniu mi nie ustępował. Mówił, że całe życie chodzi po górach i mimo wieku jest pełni sił - nie dolegają mu żadne dolegliwości zdrowotne. Ja też tak chcę :)


Po krótkim czasie zaczęło się robić naprawdę ładnie. Wiosna na alpejskich halach.
Obrazek


Wyłonił się także cel mojej wycieczki. Seehorn to ten po prawej stronie:
Obrazek


Mijam schronisko na Kallbrunnalm oraz wiele chat pasterskich, po czym szlak skręca wąską już ścieżką do lasu. Od tej pory aż prawie do szczytu nie spotykam już nikogo. Pojawia się śnieg, na którym nie ma kompletnie żadnych śladów stóp turystów. Jestem zatem sam i nie widać, by ktoś w ostatnim czasie był tu przede mną. Szlak prowadzi wzdłuż koryta wyschniętego strumienia. Śnieg zgromadzony w jego środku tworzy taką pierzynę, którą przykryte są wielkie kamienie. Chodząc po nim, łatwo więc wpaść w jakąś dziurę. Staram się iść zboczem tego koryta, co bardzo wydłuża czas drogi.
Mijając piętro leśne, docieram do malowniczego oczka jeziorka, wciąż jeszcze zamarzniętego.
Obrazek
Stąd ładnie wygląda panorama położonych po zachodniej stronie Loferer und Leoganger Steinberge.

Piętro kosodrzewiny to kolejny problem orientacyjny. Całe znakowanie jest przykryte śniegiem, trzeba zatem wybierać spośród labiryntu "dróg" będących przerwami w porośnięciu tych sosnowatych kurdupli. Co ja się tutaj nabłądziłem, nazawracałem, nafqrfiałem! ;) W tym terenie czasem było też stromo i zakładałem raki.
Ale jakoś to przeszedłem.

Powyżej 2000 m. n. p. m. było już kamienisto-trawiasto-śnieżno-przyjemnie :) Za swoimi plecami zobaczyłem, że w oddali ktoś za mną idzie.
Obrazek


Poczekałem na niego. Aż przyjemnie było kogoś spotkać po kilku godzinach samotności. Był to 20-paroletni Niemiec o imieniu Andy. Jak się okazało, znał te góry jak własną kieszeń. Był na większości okolicznych szczytach, chodził też nieraz po Wysokich Taurach czy Dolomitach. Jeszcze nie był w Tatrach, ale mówił, że chce się wybrać, bo nieraz słyszał, że mamy ciekawe góry :) Dziękował mi, że porobiłem mu ślady - sam dzięki temu miał mniej kombinowania. Widział, gdzie zawracałem, więc sam już tam nie szedł :P


Potem był szczyt i wszystko, co najpiękniejsze :)


Na północny-wschód dalsza część masywu i zasłonięty chmurą Hochkalter (2607 m n. p. m.):
Obrazek


Następnie przykryta śniegiem górna część doliny Wimbachtal i górujący nad nią najwyższy i najsłynniejszy w Alpach Berchtesgadeńskich Watzmann (2713 m n. p. m.):
Obrazek


Centralnie na wschód była bardzo ciekawa góra, którą można zrobić po zdobyciu Watzmanna, nocując w schronisku Wiembachgrieshütte, mianowicie Großer Hundstod (2594 m n. p. m.):
Obrazek


Dalej skalne morze, czyli Steinerne Meer:
Obrazek


A to jestem ja, z tyłu na południe Zell am See, nad którym są Wysokie Taury i całkiem z tyłu pod chmurami biała ściana Grossvenedigera, oraz na prawo Alpy Zillertalskie, Alpy Kitzbühelskie i insze Alpy.
Obrazek

W zeszycie wejść nasz wpis był drugim w tym roku - czyli jednak ktoś tu przed nami był ;)
Zejść można było dłuższą trasą, idąc granią, a następnie inną doliną, gdzie położone jest wielkie jezioro ze sztuczną zaporą Diesbachstausee. O tej porze roku chodzenie granią na oślep po czapach śnieżnych byłoby jednak chyba dla samobójców. Wracamy wraz z Andy'm po naszych śladach tą samą drogą.


Ostatnio edytowano Wt lip 02, 2013 8:59 pm przez Kyjo, łącznie edytowano 3 razy

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 20, 2013 1:47 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sty 20, 2008 10:17 pm
Posty: 1253
Lokalizacja: Zdolny Śląsk
piknie, ale śniegu jeszcze jest dużo
ja zaczynam modlić się o pogodę na długi weekend-noclegi mamy już zarezerwowane :mrgreen:

_________________
a do piekła zabiorę wspomnienia.....


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 20, 2013 7:05 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn paź 29, 2007 8:31 pm
Posty: 2987
Lokalizacja: Nowy Sącz
schöne wandern 8)

_________________
http://www.montekonrad.cba.pl/ Aktualizacja 2015 - nowe: Karpaty Rumuńskie, Kralova Hola, Welebit, Siwy Wierch i wiele innych. Zapraszam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 20, 2013 9:02 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Rybnik / Piding
amazonka napisał(a):
piknie, ale śniegu jeszcze jest dużo
ja zaczynam modlić się o pogodę na długi weekend-noclegi mamy już zarezerwowane :mrgreen:

Prognozy zapowiadają na ten tydzień opady i niskie temperatury. Myślę, że wysoko może jeszcze dosypać śniegu :|

Tak jeszcze dopiszę, że po wyżej opisanej wycieczce byłem dosyć zmęczony i nie chciało mi się już wracać do domu 150 km. Toteż postanowiłem się przespać w aucie i przejść się jeszcze gdzieś w niedzielę. Gdzieś koło południa zapowiadano burze i deszcz, więc w grę wchodziła tylko jakaś lajtowa trasa. Wybrałem niejakiego Toter Manna (1392 m. n. p. m.) w niemieckiej części Berchtesgadeńskich. Podjechałęm do Ramsau i pogapiłem się na Watzmanny o wschodzie słońca...

Obrazek

Wszedłem na tę górkę dosyć szybko. To taka Gubałówka widokowa, tylko bez tego wszystkiego. Jedyny gwar na szczycie tworzyły one...
Obrazek

...a tak to nie spotkałem nikogo ;]

Punktualnie o 12.00 zaczęło padać.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt maja 21, 2013 11:02 am 
Kombatant

Dołączył(a): Pn paź 10, 2005 9:36 pm
Posty: 600
Lokalizacja: Rybnik
Widzę, że kolega nie próżnuje :D.
Pozdro :D.

_________________
http://www.flickr.com/photos/marchew/sets


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt maja 21, 2013 9:34 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3253
Lokalizacja: Węgierska Górka
widoki świetne z tego Seehorna :). Czekam na dalsze relacje z tego rejonu :). Coraz bardziej jestem skłonny tam jechaać :wink:

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt maja 21, 2013 10:03 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Rybnik / Piding
marchew napisał(a):
Widzę, że kolega nie próżnuje :D.
Pozdro :D.

Marchew, bier kiedy wolne i wpadaj na Bajerny. My w tych stronach mamy przeca pewne górskie porachunki :mrgreen:
Pozdro też :D

Innych też zapraszam, co bym sam nie musiał się szwendać ;)
Że też mi przypadło propagować walory kraju naszych wrogów :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N cze 09, 2013 3:03 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Rybnik / Piding
Ellmauer Tor 2006 m n. p. m. i Hintere Goinger Halt 2192 m n. p. m.
Kaisergebirge, czerwiec 2013


Miałem parę tygodni przerwy w łażeniu, ale telewizję oglądacie, więc wiecie, co na Bawarii się działo. Dodam, że przy tych ulewach przez 2 tygodnie praktycznie temperatura na nizinach nie przekraczała 10 stopni, więc wyżej sypał regularnie śnieg.

W ramach alpejskiego rekonesansu zapuściłem się nieco dalej na zachód Austrii i wybrałem masyw Wilder Kaisera. Góry te są wprawdzie nieco niższe od Alp Berchtesgadeńskich (najwyższy szczyt Ellmauer Halt osiąga 2344 m n. p. m.), ale są o tyle ciekawe, że w ich bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się same niższe pasma, więc oferują rozległe widoki. Ponadto dosyć efektownie wyrastają z dolin swymi pionowymi ścianami, więc robią dosyć spore wrażenie. Mankamentem ich natomiast jak dla mnie jest łatwość szybkiego dostania się w te rejony autostradą z Monachium, więc i ruch turystyczny jest większy.

Wyruszam od południowej strony z parkingu Wochenbrunneralm (1085 m n. p. m.).

Pierwszym celem po minięciu górnej granicy lasu jest przełęcz Ellmauer Tor.
Obrazek
Nazwa ta nie odnosi się tylko do samej przełęczy, która teoretyczna powinna oddzielać szczyt od szczytu, ale jest to właściwie "brama" do serca Wilder Kaisera, oddzielająca rządek czterech gór od rządku czterech gór (na zdjęciu widoczny jest jej niższy początek).

Jest fajnie, alpejskie ukwiecone na maksa łąki a po zboczach widać z daleka biegające dwie kozice. Zrobiłem im nawet zdjęciem moim niskiej klasy sprzętem fotograficznym, ale wyszło tak, że siara byłoby je pokazywać ;]

Jęzory lawin śnieżno-kaministych, które musiały schodzić przy ostatnich sporych opadach, dosyć daleko się wylały i całkiem szybko pojawił się problem, którędy właściwie przebiega szlak. W Alpach spotykam się z tendencją, że nie chodzi się po górach, gdy jest dużo śniegu i nieraz napotkani ludzi dziwią mi się, że ja idę tam wyżej. Tutaj rejon turystyczny jest bardzo popularny, więc szczęśliwie parę osób jeszcze na szczyty wchodziło, więc w późniejszym czasie miałem jakieś ślady, którymi się kierowałem.

Z początku popełniłem jednak błąd i brnąłem łagodniej pochyloną prawą częścią doliny i z czasem pojawił się problem, że szlak idzie jednak lewą częścią i trzeba byłoby przejść na tamtą stronę. Trzeba było zatem w poprzek przejść lawinisko i o ile schodzenie śniegu po ostatnich ciepłych dniach już nie groziło, to problemem było sypanie się drobnego piargu. Kamienie po prostu leciały spod nóg i lepiej było nie chodzić pod kimś. Co jakiś czas widać też było jakieś turlające się z góry kamory. Brrrr... bardzo nie polecam takiego chodzenia. Ellmauer Tor jest bowiem takim wielkim zsypem, do którego wsypuje się wszystko to, co nie trzyma się po bokach.

Obrazek

Dopełzłem do przełęczy, a tam ze wszystkich stron sterczą pionowe ściany. Tylko na niektóre szczyty prowadzą znaczone szlaki, na wszystkich natomiast widać postawione krzyże, więc zapewne różnorakie drogi wspinaczkowe muszą tam prowadzić.

Obrazek

Spotkałem też tam pozostawione plecaki. Zostawilibyście tak w Tatrach? :D Gdzieś ktoś wyżej musiał zatem działać.

Obrazek

Jeszcze dodam, że na Ellmauer Tor prowadzi także bardziej wymagająca droga od północy, tzw. Steinerne Rinne.

Dopiero ponad przełęczą było widać mój dzisiejszy cel - Hintere Goinger Halt. Pewnie dlatego nazywa się "Hintere", że jest z tyłu ;] Gdzieś najwyżej tej kupy kamienno-śnieżnej jest ten ogólnie dostępny dla turystów szczyt (2190 m n. p. m.):

Obrazek

Widoki bardzo rozległe, widać wiele pasm alpejskich, m. in. Wysokie Taury z Grossglocknerem, który gdzieś tam na horyzoncie ładnie mi się wkomponował z przednim (Vordere) Goinger Haltem:

Obrazek

I na tym moim szczycie, kiedy sobie jadłem kanapeczki pojawiła się ta menda...

Obrazek

...i żebrze jak gołębie na rynku. Ale jesteśmy w parku narodowym, więc nie można karmić zwierząt ;] Taaa... akurat. Te mendy są już tak rozbestwione, że wiedzą, że turyści karmią i karmić będą. I czeka, i podchodzi coraz bliżej, prawie z ręki by jadł. No, dobra, rzucę mu kawałek chleba. Tylko popatrzył i pogardził.
Chlebem gardzisz? A to won, nic ci nie dam. Ale ptak jest na tyle fajny w tych górach, że myślę, zrobię mu jakieś fotki. Odłożyłem kanapki, chwyciłem mój marnej klasy aparat i tak zrobiłem mu ze 3 zdjęcia. Po czym patrzę, a ten chwycił do dzioba cały worek z tymi moimi kanapkami i odfrunął ze wszystkim! Mój prowiant! Moje węglowodany! Piertolone ptaszysko!

To jeszcze jedno zdjęcie do listu gończego, jakby ktoś go kiedyś spotkał:

Obrazek

Później na szczyt doszli jeszcze pewien Anglik z Niemką, którzy opowiadali, że byli kiedyś w Zakopanem i zdobyli Schwinitzę ;]

Schodziło się przyjemnie. Buty przemoczone od mokrego śniegu, ale przed sobą cały czas widok na pasma Alp Kitzbühelskich i z tyłu Wysokich Taurów.

Obrazek

Żegnam się z bramą Elmau, gdy słońce pomału zachodziło, schodząc już właściwą, zachodnią stroną. Wiem, że szybko tu nie wrócą, bo Berchtesgadeńskie i inne poboczne Lofery są bliżej i wydają mi się ciekawsze ;]

Obrazek

Jeszcze, gdy ledwo wyruszyłem z parkingu, dopadła mnie burza z niemożliwą ścianą deszczu i gradu. Wolałem przy takiej pogodzie nie wracać drogami górskimi i wracałem znacznie dłuższą drogą autostradami przez Monachium. Tak lało, że auta na autostradzie jechały nieszybciej niż 50 km/h. Ale to są góry i takie rzeczy dzieją się momenetalnie ;]
Pozdro ;]


Ostatnio edytowano Wt lip 02, 2013 9:01 pm przez Kyjo, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N cze 09, 2013 6:58 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sty 20, 2008 10:17 pm
Posty: 1253
Lokalizacja: Zdolny Śląsk
Obrazek
widok na Wilder Kaiser z grani Zahmer Kaiser
W tłumaczeniu: Wilder Kaiser= dziki książę, zahmer Kaiser=księżę ujarzmiony
i jak w tłumaczeniu tak w realu: Wilder Kaiser ma charakter tatrański, zahmer-karkonoski.
te dwa równoległe do siebie pasma Kaisergebirge spaja przełęcz Stripsenjoch, na której stoi klimatyczne schronisko(10 euro podłoga, znaczy materac +2 koce, oczywiście z AV)
idąc grzbietem Zahmer Kaiser idzie się jak po Karkonoszach z widokiem na Tatry

Obrazek
szczyt Ellmauer Halt-prowadzi na niego łatwa, popularna ferrata, dużo trudniejszy szlak prowadzi z dolinki oddzielającej dwa pasma(Kaiserschutzensteig)

_________________
a do piekła zabiorę wspomnienia.....


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N cze 09, 2013 7:55 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Rybnik / Piding
Ja myślę, że pasma takie jak Zahmer Kaiser ("Kaiser" dokładnie znaczy "cesarz") i Chiemgauer Alpen będą bardzo fajne na miesiące zimowe.

Widzę, że i w te rejony zajrzałaś :) A i te czarne kradzieje kanapek (wieszczki) też spotykałaś ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N cze 09, 2013 9:08 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sty 20, 2008 10:17 pm
Posty: 1253
Lokalizacja: Zdolny Śląsk
no i pięknie tam , w tych Kaisergebirge było:)
w Chemigauer Alpen też byłam :mrgreen:

Obrazek
Hochstaufen przez Piddinger Klettersteig-bardzo przyjemna ferrata

a wieszczki są wszędzie .....

_________________
a do piekła zabiorę wspomnienia.....


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt cze 14, 2013 8:59 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3253
Lokalizacja: Węgierska Górka
Kyjo świetna wyprawa no i fajnie napisana relacja :). Przez jakiś czas nie czytałem relacji na forum żeby się nie wkurzać bo 5tygodni w górach nie byłem. No i pierwszą relację po przerwie jaką obejrzałem to Twoja :wink:. Narobiłeś mi smaków tymi Alpami :). Już się nie mogę doczekać kiedy będę miał urlop :P. Ale jak na razie trzeba parę razy odwiedzić Tatry żeby kondycję poprawić.
Czekam na dalsze Twoje relacje :)

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn cze 17, 2013 9:20 am 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Rybnik / Piding
Hoher Dachstein 2995 m n. p. m.
Dachsteingebirge, czerwiec 2013


No, to tak. Poprzeczka wyżej ;)

Dowiaduję się, że koledzy z Rybnika wybierają się na Dachsteina. To wprawdzie nie mój rejon, ale nie było innego wyboru, jak wybrać się z nimi. Spotykamy się w piątek wieczorem na campingplatzu "Beach" (polecam) w Ramsau i po przenocowaniu jedziemy Dachsteinstrasse na parking pod TUrlwandhUtte. Jest wcześnie, więc nikt za wjazd nie pobiera opłaty, a kolejka na lodowiec jeszcze nie kursuje.

Zaczynamy od 1680 m n. p. m. i dosyć szybko dochodzimy do schroniska Dachstein SUdwandhUtte (1871 m n. p. m.), które jeszcze jest zamknięte na wszystkie spusty.

Podchodzimy lejem lawinowym pod południową ścianę i coraz lepiej zaznajamiamy się z tym onym:

Obrazek

Podejście z gatunku żmudnych i o tej porze zacienionych. Wraz z wysokością coraz więcej śniegu i coraz bardziej stromo. W ten sposób dochodzimy do ściany pod przełęczą Hunerscharte.

Obrazek

Zaczynamy zabawę z pierwszą ferratą (Schwadering):

Obrazek

Obrazek

Dochodzimy do przełęczy (wysokość prawie 2700 m n. p. m.). Słońce coraz wyżej, jest pięknie, a za nami widok na Niskie Taury:

Obrazek

Do tej pory podchodzimy w samotności. Jesteśmy tylko my i góry. Ale tutaj czar pryska :shock: . Muzyka gra, krzyki, śmiechy, jazzzzda na lodowcu. Kolejka linowa robi swoje:

Obrazek

Koledzy robią jeszcze ferratę na szczyt górnej stacji kolejki Hunerkogel (ponoć trudniejsza), zakończoną płotkiem tarasu widokowego. Ja obchodzę to naokoło i wyjeżdżam na szczyt taśmowyciągiem dla narciarzy 8)

Mam jednak pragnienie jak najszybciej opuścić ten plac zabaw na wysokości, ten on przecież woła:

Obrazek

Na lodowcu tymczasem przygotowania jak na wojnę - kursy, treningi i wchodzenie w kolejne kręgi wtajemniczeń alpinizmu:

Obrazek

Dochodzimy pod ścianę na atak szczytowy.

Obrazek

Decydujemy się wchodzić przez wschodni przedwierzchołek, na który prowadzi ferrata. Ta skała jest bowiem w miarę sucha i wolna od śniegu.

Obrazek

Udało się wdrapać bez większych przeszkód, ale stąd na główny wierzchołek jest jeszcze kawałek najtrudniejszej z dotychczasowych dróg.

Obrazek

Zaczyna kropić deszcz, skała jest mokra i bardzo dużo lin znajduje się wciąż pod śniegiem. Czekan raz jest niezbędny, a raz przeszkadza. W dodatku trzeba się mijać ze schodzącymi, więc tempo znacząco spada.

Obrazek

Ale w końcu jest szczyt. Tak wysoko jeszcze nie byłem. Chmury jednym razem zasłaniają nam wszystko, a innym tworzą piękny spektakl przetaczając się między szczytami.

Miło jest popatrzyć 2 kilometry w doł :)

Obrazek

Obrazek

Spędzamy na szczycie jakieś 20 minut. Za nami wchodzi tam jeszcze czworo Czechów i dwóch Słowaków. Ciekawe słowiańskie towarzystwo na dachu austriackich Alp Wschodnich :)

Chmur coraz więcej i są coraz czarniejsze. Trzeba się ewakuować na dół. Udaje się przejść najtrudniejszy odcinek, chwilę potem leje już deszcz.

Obrazek

Powrót z lodowca zatem już komercyjnie, kolejką. ;)
Opłatą za parking jest bilet z kolejki.


Ostatnio edytowano Wt lip 02, 2013 9:02 pm przez Kyjo, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn cze 17, 2013 9:11 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3253
Lokalizacja: Węgierska Górka
zaszalałeś :P. Dachstein chodzi mi od dawna po głowie :wink:. Piękny ferratowy rejon. Jak będę potrzebował jakieś info to wiem do kogo się zwrócić :wink:

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn cze 17, 2013 11:36 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn wrz 01, 2008 8:10 pm
Posty: 4694
Fajne foty, gory i relacja. Cholernie mnie kusza via ferraty - zadnych nie mam w okolicy. Nigdy tez nie bylem, bo nie wiem czy Jordanke mozna policzyc. Dlatego kazda relacje z fajnymi, wertykalnymi fotami via ferrat traktuje jako potencjalny cel i tym chetniej ogladam, czytam i rozwazam.

_________________
http://3000.blox.pl/html

"Listy z Ziemi" Twaina: poszukaj, przeczytaj... warto


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt cze 18, 2013 8:23 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So wrz 01, 2012 7:46 pm
Posty: 342
Lokalizacja: Wiśniew
zephyr napisał(a):
Przez jakiś czas nie czytałem relacji na forum żeby się nie wkurzać bo 5tygodni w górach nie byłem.


Weź już nic nie pisz, bo sumienia to ty nie masz :roll:
Sierpień 2012 to mój ostatni pobyt... chcesz policzyć tygodnie? :)

Zdjęcie 3 i 4 pobudza wyobraźnię ;)

_________________
Trzeba być szalonym, żeby za własne pieniądze katować się w górach...
Trzeba być głupim by tego nie robić.


https://plus.google.com/photos/116135266293355006613/albums?banner=pwa


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt cze 18, 2013 9:56 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Rybnik / Piding
zephyr napisał(a):
zaszalałeś :P. Dachstein chodzi mi od dawna po głowie :wink:. Piękny ferratowy rejon. Jak będę potrzebował jakieś info to wiem do kogo się zwrócić :wink:

Pomogę, jak będę umiał :) Mam jeden przewodnik po Dachsteinie, więc coś mogę poszukać. Choć ekspertem to może kiedyś będę, ale od tych bliższych mi Alp Berchtesgadeńskich oraz ich pobliskich kolegów. Dachstein to troszkę dalsze zapuszczenie. Podobną odległość mam też w Wysokie Taury. Tu jest tyle tego wszystkiego, że... 8)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr cze 19, 2013 3:17 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3253
Lokalizacja: Węgierska Górka
Kyjo napisał(a):
Tu jest tyle tego wszystkiego, że... 8)


i dlatego zazdroszczę Ci, że masz 4 razy bliżej niż ja :evil:

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr cze 19, 2013 3:23 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 07, 2009 1:45 pm
Posty: 898
Na Dachstein można fajnie wejść łącząc ferraty tzw. Superferratą. Tyle, że to niezła wyrypa, tutaj topo.
W każdym bądź razie Der Johann to absolutny mus.

Dobrze opisany region jest bodajże w Ferratach Alp Austriackich tom I.
Moim zdaniem miejsce bardzo atrakcyjne, prócz samego wejścia na "Dach" cały masyw jest obfitujący w wiele atrakcyjnych ferrat.

Mi wejść na szczyt się nie udało, bo po powrocie z Königsjodlera w Dachstanie solidnie pierdykneło śniegiem i było po sezonie :? Ale może kiedyś będzie drugi raz :wink:

Graty za szczytowanko :D

ps. Podczas tego wypadu robiliście coś jeszcze w okolicy czy "tylko" wejście na Dachstein?

ps.2 niezłe miejsce sobie wybrałeś na emigracje :mrgreen:

_________________
"I chłonę. Szukam. Pragnę. Tęsknię. I wiem że będę szukał. Wystarczy raz zasmakować nieznanego."
"Gdzieś pomiędzy początkiem drogi, a szczytem znajduje się odpowiedź na pytanie, dlaczego się wspinamy."
pionowemyśli.pl | fanpage | instagram | flickr


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr cze 19, 2013 10:36 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Rybnik / Piding
Wiele lin było wciąż pod śniegiem i ogólnie nie było widać zbyt wielu wspinaczy. Ja tak mam, że dla mnie najważniejszy jest szczyt, a nie, żeby było trudno 8)

Cytuj:
ps. Podczas tego wypadu robiliście coś jeszcze w okolicy czy "tylko" wejście na Dachstein?


Koledzy mieli tylko weekend, więc zrobiliśmy "tylko" tego Dachsteina. Ja w niedzielę już na relaksie sam pochodziłem sobie po halach poniżej masywu i zdobyłem niejakiego Losegga (1647 m. n. p. m.) :D - łaziłem se po krowich pastwiskach, cykałem fotki kwiatkom, opalałem się na tych alpejskich łąkach i spotkałem tego dnia może w sumie jakieś 6 osób na szlaku.

Na takiej trawce se leżałem i wcinałem Haribo ;]
Obrazek

Napisać z tego relację? ;)


Ostatnio edytowano Cz sie 28, 2014 5:09 pm przez Kyjo, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz cze 20, 2013 7:09 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 07, 2009 1:45 pm
Posty: 898
Kyjo napisał(a):
Ja tak mam, że dla mnie najważniejszy jest szczyt, a nie, żeby było trudno

I ja to doskonale rozumiem.
Dla mnie z kolei nie liczy się tylko wejście szczyt, ani tak samo nie najważniejsze jest by było za wszelką cenę "trudno".
Liczy się natomiast klasa i ciekawa droga wejściowa na szczyt.

I żebyśmy się dobrze zrozumieli - nie umniejszam Twojego.
Dawaj następne relacje ;)

_________________
"I chłonę. Szukam. Pragnę. Tęsknię. I wiem że będę szukał. Wystarczy raz zasmakować nieznanego."
"Gdzieś pomiędzy początkiem drogi, a szczytem znajduje się odpowiedź na pytanie, dlaczego się wspinamy."
pionowemyśli.pl | fanpage | instagram | flickr


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz cze 20, 2013 8:52 am 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Rybnik / Piding
To też tak poniekąd działa, że jak w Tatrach wejdzie się już na wszystkie góry, to szuka się dalej nowych wyzwań - nowych dróg, trudności, szczytów, na które nie wchodzą przeciętni turyści. Trzeba iść do przodu.
Ponadto, jak już ktoś jedzie z Polski w te Alpy, to chce zrobić to, co najfajniejsze, największe, najbardziej znane, a jednocześnie budzące respekt. Dlatego ludzie jeżdżą na Grossglocknera, Marmoladę, Blanca czy Matterhorna, a nie jakieś moje Seehorny i Sonntaghorny ;]

Mi tutaj na miejscu wyzwań nie braknie, tego jest za dużo, choćbym i co weekend jeździł. A z jakiejś strony fajnie jest chodzić drogami, którymi być może żaden mój rodak wcześniej nie chodził, wchodzić na szczyty mało znane. Ja jeszcze tutaj nie spotkałem się z nieatrakcyjną wycieczką, Alpy są piękne wszędzie.

Fakt, że akurat Dachstein jest znany i podziwiany, a ja wybrałem się na niego - no, ale koledzy byli, to nie dało się nie przyłączyć. Tutaj w Niemczech siedzę krótki czas i nie znam za bardzo ludzi, którzy łoją po górach, a samemu nie chcę porywać się na bardzo trudne szlaki. Jeśli ktoś z czytających moje wypociny gdzieś tu będzie w Alpach austriackich bądź niemieckich, to niech się odezwie, ja z chęcią przyłączę się do wyprawy, nawet trudniejszej ;)
Mroczny napisał(a):
Dawaj następne relacje

No, teraz akurat czeka mnie urlop w Polsce. Może uda mi się wybrać w Tatry albo chociaż Beskidy - polskie góry są niemniej piękne :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So cze 22, 2013 1:14 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3253
Lokalizacja: Węgierska Górka
Kyjo napisał(a):
A z jakiejś strony fajnie jest chodzić drogami, którymi być może żaden mój rodak wcześniej nie chodził, wchodzić na szczyty mało znane.


też lubię takie szczyty mało oblegane :wink:

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 226 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL