góry - turystyka górska - wspinaczka - jaskinie - wyprawy - schroniska - zdjęcia - tatry - k2
| Portal górski turystyka-gorska.pl |
![]() |
:.ENCYKLOPEDIA GÓRSKA.: :.TATRY.: :.JASKINIE.: :.FORUM.: :.GALERIA GÓRSKA.: :.GÓRY ZIMĄ.: :.KATALOG.: |
| |
|
30 grudnia 2001Lawina w Dolinie Pięciu Stawów Polskich zabiera parę turystów i dwóch Toprowców idących po ich ciała. Nowy 2002 rok trudno powiedzieć aby zaczął się szczęśliwie. Postanowiłem opisać wam jak ja tą całą sytuację przeżyłem, gdyż tego dnia wraz z moją dziewczyną Kaśką i moim przyjacielem Tomkiem wybraliśmy się na Przełęcz Szpiglasową. Tego roku pojechałem na sylwestra do Doliny Pięciu Stawów już po raz drugi. W Schronisku mieszkałem od pierwszego dnia świąt. Przez cały okres aż do wypadku obowiązywał 3 stopień zagrożenia lawinowego. W dniu kiedy podchodziłem do schroniska tj. 25 grudnia, wiał bardzo silny wiatr, a szlakiem szedłem jako jedyny tego dnia. Droga od Palenicy Białczańskiej do schroniska z ciężkim plecakiem, zajęła mi 9 godzin. Wtedy zrozumiałem, że naprawdę na progu doliny można zginąć. Następne dni były OK. Wiatr ucichł, śnieg na stokach północno- zachodnich był jak beton, jednego dnia nawet śmiali się, że zapomnieli zmienić na 2 stopień lawinowy. Przez te kilka dni do wypadku byłem na Koziej Przełęczy i na grani Opalonego. Warunki były dobre, tylko cały czas była mgła. Nie było dnia słonecznego. 29 grudnia, rano świeciło słońce, ale później mocno wiało i napadało sporo śniegu tzn. max 20 cm. Zaczyna się 30 grudnia, pogoda rano jako taka, czasami nawet świeci słonce, które wyrywa cale schronisko w góry. Większość pędzi na Kozi Wierch, cześć na Zawrat (podobno nikt nie doszedł), a sześć osób idzie na Szpiglasowa Przełęcz. My i trójka z pokoju obok. Dwóch chłopaków i dziewczyna. Jak się potem mówiło chłopak był doświadczonym turystą, a nie żółtodziobem. Ja wraz z Tomkiem i Kaśka idziemy na Szpiglas szlakiem zimowym, tzn. trawersującym zbocza Miedzianego. Pogoda w trakcie podejścia psuje się, ale jeszcze jest dobra widoczność. Tomek i Kaśka widzi trójkę turystów, którzy podchodzą letnim szlakiem, tzn. od Wielkiego Stawu. My napotykamy na drodze strome i ogromne płaty śniegu, które trawersujemy pojedynczo. Już wtedy pojawia się myśl czy nie jest lawiniasto? Ale nie widzimy aby cokolwiek schodziło. Noga zapada się po kolana w śnieg, a potem napotyka na twardą skorupę, co nas przekonuje że warunki są dobre. Ok 13 docieramy pod grzędę, która wyciąga na przełęcz, do której brakuje nam ok. 20 metrów. Widzimy lawinisko w kociołku pod przełęczą, ale uznajemy ze to samorzutna lawinka, nie wygląda zbyt groźnie, niestety nie wiemy ze w tym momencie pod śniegiem umierają dwie osoby. Pogoda się załamuje, widoczność spada do kilku metrów, wieje huraganowy wiatr, zarządzamy odwrót. Jeszcze przy dobrych warunkach Tomek szybko osiąga przełęcz. Przy zejściu słychać wołanie hop, Tomek widzi kogoś, ale za chwile ten ktoś odchodzi w gore, wiec uznajemy że wszystko OK (myślę, że to był pierwszy podchodzący Toprowiec). Schodzimy na łeb na szyje, ja prowadzę pomiędzy półkami, na zboczach Miedzianego. Schodzimy do Wielkiego Stawu, gdyż nie sposób wracać droga podejściową. Dochodzimy do schroniska, widzę wjeżdżających Toprowców na windzie, którą wciąga się zapasy. Pytam, co się dzieje, Mówi o dwóch zasypanych i że idą po ciała. Na lawinisku jest już Toprowiec, który ich odkopał.
Tomek studiuje na IV roku Medycynę. Wieczorem przyjeżdżają Toprowcy do schroniska z rannymi kolegami, Tomek przez 1,5 godziny pomaga przy reanimacji jednego z nich, dla pierwszego nic już się nie da zrobić. Niestety odchodzi, pozostaje tylko włożyć gałąź kosówki i zamknąć ciała w worku. Szlak, który miał być spacerem... Ok 2 w nocy wiedząc ze zginęli znajomi z pokoju obok, pijąc wódkę przy palących się świeczkach, dziękujemy Bogu ze to nie my, i współczujemy rodzinom, tych, którzy odeszli.
10 styczeń 2002 |
turystyka-gorska.pl 1999-2004
Wykorzystywanie materiałów ze strony (teksty, zdjęcia, grafika itp.) bez zgody autora jest zabronione.
Autor strony: Konrad Boguszewski